raz dwa trzy

nie wiem w sumie po co zakładam tego bloga (znowu, znowu, następny raz!), ale jakoś tak, czuję potrzebę dzielenia się ze światem tym, co widzę, myślę, i różnych takich tam. zresztą, pewnie będzie jeszcze wykorzystywany do różnych ciekawych rzeczy, może związanych z tą moją uczelnią i z tym moim kierunkiem.

odnośnie właśnie tego – dziś ostatni dzień – na dobrą sprawę – wolnego. jutro już pierwszy wykład. na szczęście, tylko jeden.

[sąsiad wierci wściekle. jak ja się odzwyczaiłem od mieszkania w bloku, sam nie mogę w to uwierzyć.]

tak, tylko jeden. algebra liniowa. ciekawe, czy już jutro udowodnią mi, że cały czas miałem rację – o matmie nie mam żadnego pojęcia, pójście na studia było pomyłką i moje jedyne miejsce znajduje się tylko i wyłącznie przy mopie (tj. przy dobrych wiatrach ; w końcu nawet do tego trzeba mieć jakieś zdolności – no nie?).

połowa ludzi z mojego kierunku wygląda jakby przed chwilą wyszli z gimnazjum. współlokator na tą informację zareagował jakże wspaniałomyślnie i empatycznie – „bo tacy są informatycy”. hehe. przesadzeni są w jedną albo w drugą stronę – albo są tacy, jak tu napisałem, albo mają siebie za nie wiadomo kogo i prześcigają się w tym, kto więcej wypije i kto jest w tym lepszy, etc. / „piszemy jak grupa alkoholików na delirium” ; odpowiedź – „czyli jak studenci” – fragment szoutboksowej rozmowy z forum naszego kierunku. / kurwa, ludzie nie mają pojęcia o alkoholizmie, a wygadują jakieś głupoty. nienawidzę pierdolenia głupot. zwłaszcza przez ludzi pozornie inteligentnych. oczywiście nie stoję tutaj za tymi „gimnazjalistami” w jakikolwiek sposób. uważam, że i oni, i ci alkoholicy są równie żałośni. każda przesada jest szkodliwa.

kajzerka zjadł dzisiaj obiad, jeszcze pozostały z domu. niestety, już ostatni. jutro otwiera książkę kucharską. albo zapisuje się na stołówkę i drastycznie zmienia swoje upodobania żywieniowe. drugie jest, oczywiście, znacznie bardziej możliwe. mimo że dziewczyny sobie same gotują. a co najmniej ta zdenerwowana dywanem.

[współlokator rozmawia właśnie ze swoją dziewczyną. nie wiem dlaczego, nie wkurza mnie to tak, jak się spodziewałem. ciekawe.]

zanim zaczną się jakiekolwiek komentarze : tak, wiem, że zdanie rozpoczyna się wielką literą. i – mówiąc jakże uprzejmie – sram na to z wielką przyjemnością. ale tylko w Internecie. tylko. domena zaś jest jednocześnie skrótem od tytułu, jak i otwartym tribute do the dangerous brothers. zero zostało dodane z powodu wordpressowskich wymagań, niestety, ale przynajmniej wygląda jak taki interfejs linuksowski. albo chociaż podobnie.

kajzerka nie przerobił jeszcze matmy. może to i lepiej.

ahoj!

w słuchawkach moby i’m not worried at all.

Informacje o Daniel

freezingly cold soul
Ten wpis został opublikowany w kategorii życie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s