Moja najdłuższa podróż do domu

ogólnie rzecz biorąc, nie pamiętam kiedy ostatni raz miałem okazję przeżywać tak niewiarygodnie feralny dzień. w sumie poranek nie był zły. w sumie czas uczelniowy nie był zły (a nawet wręcz przeciwnie, udało mi się napisać program, ha! – prosty, bo prosty, ale robił to, co zawsze robiłem na kartce gdy mi się nudziło na wykładach. zamieszczam poniżej kod źródłowy i czekam na konstruktywną krytykę, jako że sam jeszcze wiem bardzo niewiele o C++).
ale do rzeczy : o feralności. po wyjściu z ostatnich zajęć, czyli wykładu z analizy matematycznej, miałem jechać pociągiem pospiesznym relacji Zamość->Gorzów Wielkopolski do domu. odjeżdżał on ze stacji Wrocław Główny o godzinie 17.40. wykład skończył się o 16.45. tramwaj z Ronda Reagana miałem o punkt 17. i bęc. i się nie zjawił. następny – 17.11. i bęc. się nie zjawił. następny – 17.23. i bęc. się nie zjawił. co ciekawe, akurat wszystkie pojazdy jadące w stronę dworca jakoś dziwnym trafem trafił szlag, i po prostu nie jechały. żaden, kurna, autobus ani tramwaj, nie miał ochoty sobie podjechać i mnie na dworzec zabrać – pomimo tego, że za usługi wrocławskiego MPK ZAWSZE płacę (tak, tu mnie boli!). trochę czasu po wspomnianej już 17.23 zjawił się tramwaj o jakże mistycznym numerze zero. mając jednak doświadczenia z poprzedniego tygodnia odnośnie jazdy tym tramwajem, wsiadłem do niego przygotowany na sromotną porażkę.
niestety, co jest najgorsze, to to, że się nie myliłem. gdy wpadłem na peron czwarty, mój pociąg już odjechał z toru siódmego. trudno. pewnie był zatkany i trza było siedzieć na korytarzu, jak tydzień temu. zacząłem więc szukać wyjścia z sytuacji. nie zamierzałem czekać do soboty. nie chcę marnować czasu, który mógłbym spędzić w domu, bo już i tak rzadko tam jestem. mając jednak niewykorzystany bilet w ręce, byłem trochę delikatnie mówiąc nie mniej, nie więcej, a po prostu w kropce. podszedłem więc do jakże cudownego (i obleganego w tamtym momencie) terminala z rozkładem jazdy. dowiedziałem się tam, że następną opcją będzie podjechanie TLK do Krzyża, odjeżdżającym z Wrocławia o godzinie 00:39 i później – po godzinnym oczekiwaniu – szynobusem do Zwierzyna. nie mając za bardzo innego wyjścia, zdecydowałem się na to i podszedłem do pani w informacji, która mi to powiedziała, że z biletem, który już mam, trzeba zrobić małe fiku miku i go pozamieniać.
oczywiście nie mogłoby być idealnie. w kolejce do kasy musiałem swoje odstać – ale to normalne w tych godzinach, przynajmniej na dużych dworcach. wszystko kosztowało mnie dwanaście złotych, co złym wynikiem w sumie nie jest. ale powinienem tą kasę dostać od MPK, bo to, co zrobili dzisiaj, było po prostu żenujące.
po wyjściu z dworca – trochę podminowany – pokierowałem się do domu i spotkałem na przystanku tramwajowym (jakoś wtedy już dwójki w stronę dworca jeździły bezproblemowo…-_-) Agnieszkę, swoją współlokatorkę, która też była lekko sfrustrowana cyrkiem odstawianym przez wrocławskie MPK. trudno się mówi, no cóż. po powrocie do domu położyłem się spać, później zrobiłem sobie kolację (i w końcu udało mi się jajka ugotować), trochę pograłem na gitarze (aż sam się zdziwiłem, nie robiłem tego od naprawdę długiego czasu), no i wyszedłem.
Wrocław Główny o tych godzinach potrafi być przybijający, naprawdę. jedna sprawa, że nienawidzę żuli, którzy w swoim życiu nie robili nigdy niczego innego oprócz żebrania i picia, druga sprawa, że nienawidzę ich smrodu, trzecia sprawa, że wtedy tam nie ma praktycznie nikogo poza nimi. tak żeby było wszystko jasne – jako płacący klient chciałem sobie przycupnąć w głównym budynku dworca, gdzie jest jednak trochę cieplej niż na peronach – co oczywiście, wg PKP, mi się jak najbardziej należało – jednak sprawa wyglądała zupełnie inaczej. jak, myślę że każdy wie. a jak nie, to niech się dowie, idąc na dworzec w jednym z dużych miast o podobnej godzinie.
sama podróż pociągiem nie była tak zła, jak sobie wyobrażałem, naprawdę. TLK jednak nie jest tak złą ofertą, jak mi się wydawało. trzeba mieć po prostu tupet (z drugiej strony, „tupet” to chyba też nie jest do końca poprawne słowo, bo jednak tą miejscówkę się wykupiło – odwagę? też głupie, w końcu to moja miejscówka i moje pieniądze) powiedzieć komuś siedzącemu na naszym miejscu, że to nasze miejsce. niby takie proste, ale mimo wszystko mało przyjemne – ale może ja się po prostu za bardzo przyzwyczaiłem do ideologii „first come, first served” stosowanej w pociągach PKP PR. ;)
na domiar wszystkiego, moja głupia torba cały czas spadała z tych miejsc na torby (inna sprawa, że nie było tam już miejsca, żeby jeszcze moją dostawić, i musiała leżeć na boku – co skutkowało właśnie spadaniem). cholera jasna, jak mi było głupio przez to, mała głowa po prostu. ludzie, z którymi byłem w przedziale, pewnie się cieszą, że wysiadłem już w Krzyżu, bo chyba nie mogli już mnie znieść. w Poznaniu wysłałem do przyjaciela smsa (była 2:50, nic dziwnego, że nie odpisał) i odpaliłem sobie laptopa oraz swoje – jakże ostatnio ubóstwiane – Little Britain.
pisząc to, siedzę w Krzyżu, pod tablicą z rozkładem. zaraz po przyjściu podłączyłem zasilacz do gniazdka (które – ku mojemu zdziwieniu – działa!), wyciągnąłem laptopa i siadając na swojej torbie z miną „a co, mam się nudzić?” dałem do zrozumienia wszystkim ludziom w sali (a jest ich trochę), że nie obchodzi mnie, co myślą. mimo wszystko, nie wiem, czy patrząc na tablicę, patrzą się też na mnie, co jest dziwne.
wifi jednak żadnego nie mogę złapać, dlatego to wrzucę na tdb dopiero jak wrócę do domu. ale to już niedługo. jest 4:52, a pociąg już o 5:33.

tymczasem uciekam. gniazdko zaczyna na mnie złowieszczo bzykać. swoją frustrację dzisiejszym dniem postaram się przekazać kiedy indziej. a może jednak nie była taka wielka, jak mi się wydawało?

słuchawki : cała moja kolekcja w jednej wielkiej szufelce (akurat teraz : Garbage – Temptation Waits)

i obiecany kod : a klik!

Informacje o Daniel

freezingly cold soul
Ten wpis został opublikowany w kategorii życie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s