Gorzów

nigdy więcej nie zamierzam jechać do Gorzowa sam, nie mając tam nic do załatwienia. dzisiaj miałem taką okazję – przyjechałem tam już o godzinie dziewiętnastej i musiałem czekać półtorej godziny na autobus (później okazało się, że pojadę do Kłodawy samochodem, juhu!).
czas ten, oczywiście, spędziłem na bezcelowym łażeniu po Gorzowie. ku mojemu zdziwieniu, było mi z tym bardzo źle. gdy mam w tym mieście coś do załatwienia, bądź mam cokolwiek na głowie, to nie zajmuję się głupim myśleniem. jeśli jednak tylko łażę (słuchając w tym czasie Morrissey’owskiego your arsenal oraz vauxhall and I, a później vaka Sigur Rós), to przypatruję się i analizuję większość napotkanych rzeczy. wracają, oczywiście, wspomnienia.
i w tym jest największy problem. łażąc sam, bezcelowo, po Gorzowie, czuję się przeciągany przez to całe gówno, w którym tkwiłem przez ostatni rok. i jest to wbrew pozorom bardzo mało przyjemne uczucie.

wniosek : nie wracać do Gorzowa.

osiemnastka nie była zła. miło, że Hanka się ucieszyła.

dzisiaj słucham dokładnie tej samej płyty, co rok temu.

Informacje o Daniel

freezingly cold soul
Ten wpis został opublikowany w kategorii życie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s