umarlakowe hura 2008, czyli któryś już z kolei objazd obornicko-kcyńsko-ciechociński

zawsze mam okazję uczestniczyć w jakże znanym i lubianym w Polsce święcie Wszystkich Zmarłych oraz dniu Zadusznym. w tym roku jednak podróż ta przybrała inny wymiar niż zawsze. pośrednio dlatego, że nie mieszkam już w domu (tak, uważam, że moment wyjścia z domu zmienia bardzo wiele rzeczy w relacjach między mną a moją rodziną – szczególnie rodzicami), pośrednio dlatego, że moja rodzina zaczyna mnie coraz mniej obchodzić. i jest to dobra rzecz, wbrew temu, co mogłoby się komukolwiek wydawać.
osobiście uważam, że dzień Wszystkich Świętych jest naprawdę niewiele wart. nie wiem dlaczego, ale po prostu najzwyczajniej w świecie nie dociera do mnie idea przejazdu wielu kilometrów tylko po to, żeby położyć świeczkę na grobie kogoś bliskiego. rozumiem, że to tradycja, ale czy nie jest tak, że bardziej liczy się nasza pamięć o zmarłych?
właśnie – pamięć. zauważyłem, że u większości Polaków (w tym także i u mnie, raczej nie u moich rodziców) początek listopada przybrał formę rutyny. zadania domowego, które trzeba odrobić, bo jak nie, to się ktoś zezłości, a poza tym to nie wypada święta olewać. zmienił on też swoją formę – kiedyś (kiedy?) może faktycznie był to dzień, w którym się zbierało razem, wspominało zmarłych, i później szło razem zapalić tego symbolicznego znicza. (inna sprawa, że to pewnie było dość przybijające, dlatego nikt po jakimś czasie już nie chciał tego robić) teraz jest to dzień, w którym trzeba iść na mszę (a na cholerę?), wziąć ze sobą dzieciaki (nawet jak będą protestowały, zapierały się nogami i rękami, żeby nie – absolutnie, muszą iść) i iść na cmentarz. jaki jest, przepraszam, sens w zabieraniu dzieciaków (szczególnie protestujących), skoro z reguły ich to naprawdę nie obchodzi, albo – co gorsza – traktują to jak świetną zabawę? nie lepiej iść mniejszą grupą, ale taką, dla której ten zmarły coś znaczył? (same deal z dzieciakami w kościołach, chociaż dawno tam nie byłem, więc nie wiem już, jak ta sprawa wygląda)
a po „odrobieniu” cmentarza – do rodziny. pośmiejemy się, zjemy coś, wypijemy. a później do samochodu. i na drzewo, hops! bo życie miłe było. i to z reguły nie tylko nasze.
sprawę pewnie bardzo uogólniam, bo jest oparta na bardzo prostych i pobieżnych obserwacjach ludzi, których w ogóle nie znam. (no i statystyk) dla mnie ten początek listopada wygląda zupełnie inaczej. kojarzę go zawsze z objazdem mojej jakże cudownej i niepowtarzalnie zajebistej rodziny. w tym roku było o tyle dobrze, że mogłem sam spędzić trochę czasu za kółkiem. reszta jednak nie była tak pozytywna, ale to już temat na zupełnie inny wywłok.
mam jednak żywy przykład (ba, a nawet trzy!), jak życie ma nie wyglądać i że alkoholizm to choroba śmiertelna. podobnie z nikotynizmem. tak, to właśnie zawdzięczam mojej rodzinie. jakby nie patrzeć, jestem im za to wdzięczny, chociaż choć raz chciałbym poczuć bądź zobaczyć, jak to jest mieć normalną rodzinę, pozbawioną takich schorzeń. najbardziej jest mi szkoda, mimo wszystko, moich rodziców (nie, nie dlatego, że mają takiego głupiego syna, akurat nie teraz).
piszę to u dziadka w Obornikach, niestety żadnego wifi tu nie ma, więc na tdb ten post pójdzie jak wrócę do domu. jutro koło 12 pewnie jakoś.

umarlakowe hura 2008 zakończone. Bigmouth Strikes Again. poczekam tylko na statystyki Policji odnośnie wypadków i pijanych kierowców, co by to nie być gołosłownym…

dopisek 2.11.2008, 16:30 – w sam piątek i sobotę zatrzymano na drogach 972 nietrzeźwych kierowców, miały miejsce 332 wypadki, zginęły 33 osoby. źródło – Polsat News.

Informacje o Daniel

freezingly cold soul
Ten wpis został opublikowany w kategorii życie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s